Nocne życie na ROD. Kot zostawia krety, a lis podjada z miski
Nocne życie na ROD. Zostawiłem na działce miskę z karmą. Kilka dni później przed drzwiami altany leżała martwa mysz. Potem ptak. Potem kret. Czarny kot z ROD-u zaczął zostawiać mi dziwne prezenty. Tak zaczęła się znajomość, która pokazała mi, że nocne życie ogródków działkowych jest znacznie bardziej dzikie, niż większość działkowców sobie wyobraża. Czarny kot, który zaczął mi się odwdzięczać Działki nocą to bezludne miasteczko rządzące się własnymi prawami. Gdy oderwie się wzrok od grilla, altany i grabek, okazuje się, że mamy sąsiadów, którzy byli tu na długo przed nami. U mnie pierwszym okazał się czarny kot – młody, najwyżej dwuletni, który przemykał obok działki jak cień. Żal mi się zrobiło tych działkowych mieszkańców. Pojechałem więc do marketu, kupiłem dobrą suchą i mokrą karmę, dorzuciłem filety z kurczaka i wystawiłem dwie foremki. Godzina, dwie – nic. Następnego dnia foremki były puste. „Smakowało” – pomyślałem. Nałożyłem kolejną porcję. Znowu cisza. Założyłem więc kamerę. I wtedy zobaczyłem gościa. Czarny kot przychodził kilka razy w nocy i spokojnie, bez pośpiechu, zjadał wszystko do czysta. Po kilku dniach postanowił się




















