Śliczna Kasia. Emigrantka, która skradła serca
Śliczna Kasia. Turyści przyjeżdżający nad Bałtyk z Polski czy z Niemiec oraz mieszkańcy Pomorza Zachodniego często nie wiedzą, że jadąc wypoczywać do Świnoujścia, mijają miejsce niezwykłej historii. Ponad czterdzieści lat temu, gdy w Polsce trwała komuna, do portowego miasta nad Bałtykiem przybyła piękna, młoda „Kasia”. Jej podróż z egzotycznego kraju rozpoczęła opowieść, która do dziś wzrusza i bawi każdego, kogo turystyczny szlak prowadzi przez progi starego ratusza. Podarunek z dalekiego rejsu Żeby w pełni zrozumieć historię Kasi, trzeba cofnąć się do lat osiemdziesiątych, czasów szarej rzeczywistości PRL-u, kolejek po podstawowe towary i marzeń o lepszym, kolorowym świecie. Świnoujście żyło wtedy portem. To był jego oddech, serce i jedyne okno na świat. Marynarze i rybacy ze słynnego przedsiębiorstwa „Odra” regularnie wyruszali w dalekomorskie rejsy. Dla wielu z nich była to jedyna szansa, by zobaczyć kawałek prawdziwego, egzotycznego świata. Z jednej z takich wypraw, tym razem do Ameryki Południowej, przywieziono coś zupełnie niezwykłego – żywy podarunek. Kilka młodych, egzotycznych ryb o lśniących, srebrzystych bokach i mocnych, atletycznych ciałach. Wyglądały jak fragment Amazonii przeniesiony prosto do zimnego, bałtyckiego portu. Kilka z nich trafiło do ówczesnego dyrektora Muzeum Rybołówstwa Morskiego. Początkowo traktowano je […]




















