Wędkarscy oszuści. Po trupach do sławy i kasy
Wędkarscy oszuści. Jeśli ktoś do tej pory sądził, że świat wędkowania jest nudny, bezbarwny i pozbawiony dreszczyku emocji, to tym artykułem postaramy się to zmienić. Zacznijmy od tego, że w powszechnych opiniach wędkarz to najlepszy ogrodnik – nikt tak jak on nie potrafi przesadzać. Jednak jak to w ludzkim środowisku, tak również w wędkarstwie istnieje warstwa „dark”, czyli ciemna strona wędki. Oszukańcza, niezwykle przebiegła, czyhająca na najmniejszy błąd lub okazję, by zaatakować i przekuć go na własny, chory interes. Dziś zajmiemy się ludźmi, którzy po trupach szli do sławy i kasy. Wędkarscy oszuści. Historia oszustw wędkarskich Pozostawmy w spokoju zamierzchłe początki i pochylmy się nad genezą pierwszych spektakularnych, wędkarskich przekrętów. Jak mogliście się tego spodziewać – zaczęło się w USA. Sprawa George’a Perry’ego (USA) – 1932 rok George Perry, wędkarz z Georgii, zgłosił w 1932 roku rekord świata bassa wielkogębowego: 10,09 kg (22 funty 4 uncje). Ryba przez dekady była Świętym Graalem drapieżników. Dopiero w 2006 roku odnaleziono jego prywatny list do przyjaciela, w którym bez ogródek przyznał, że rybę zważono na zwykłej wadze rolniczej, znanej z małej precyzji i tendencji do zawyżania wyników. Po analizie listu i odnalezionego później zdjęcia federacja IGFA […]




















