Co z tą płocią? – Wiadomości Wędkarskie Józef Wróblewski
Płoć ma opinię ryby wszędobylskiej i łatwej do złowienia. Występuje w całej Europie (z wyjątkiem Półwyspu Iberyjskiego i północnej Skandynawii – chłopaki nie wiedzą, co tracą…), w Polsce zasiedla wszystkie wody słodkowodne z wyjątkiem górskich strumyków, występuje także w przybrzeżnych wodach Bałtyku. Co jest zatem z tą płocią? W opinii wielu łatwa do złowienia, inni uważają ją za kwintesencję rybiej przebiegłości. Co jest zatem z tą płocią? Jest wyjątkowa, jak chcą niektórzy, czy też jest rybą pospolitą, niewartą starań i zachodu? Pocieszycielka nieudaczników czy cel dla mistrzów wędki? Odpowiedź na te pytania nie zależy od płoci, tylko od wędkarza. To on decyduje, czy jego ambicje kończą się na napełnianiu siatki płoteczkami tylko dlatego, że jest to możliwe, czy też zmusi się do wysiłku i rozpocznie długą drogę do tego, aby stać się łowcą płoci. Że długa to droga i trudna, to wie każdy, kto ją rozpoczął. O ile bowiem niewielkie płotki to ryby łatwe do złowienia, o tyle płocie większe, powiedzmy półkilogramowe, to już jest zupełnie inna wędkarska półka. Przyczyny są proste – choć płoć, w porównaniu choćby z innymi karpiowatymi, nie jest jakąś szczególnie wielką rybą, to jednak zdarza się jej dorosnąć do masy przekraczającej



















