Opowieści Wędkarskie – Na Rurze – Eugeniusz Friede
Słowo od autora. Zabrałem się za pisanie o okresie 1,5 roku pracy na rurze. Było to trzydzieści lat temu. Wydawałoby się, że wszystkie emocje z tego okresu to już przeszłość. Czy aby na pewno? Mieszkając już w Słupsku, poznałem Zdzicha-kolegę po fachu. Spotykaliśmy się towarzysko co jakiś czas na wieczorach ćwiartkowych. Któregoś razu, święcie przekonani, że jego domownicy już smacznie śpią, wspominaliśmy różne zdarzenia z czasów jego pracy na eksporcie w Libii i mojej w Związku Radzieckim. Musieliśmy trochę przesadzić z fantazjowaniem. Okazało się, że jego żona wcale nie spała, tylko słuchała naszych wymysłów. Po moim wyjściu dostał nożem w plecy. Na szczęście skończyło się na opatrunku rany w przychodni. Po co w takim razie ruszać ten temat? W czasach mody na seriale, kusi napisanie opowieści w odcinkach. Chociażby dla wprawy w przelewaniu swoich myśli na papier. Od czasów maturalnych coraz bardziej zaniedbywałem czytanie i pisanie. Prawie wtórny analfabetyzm. Może da się to jeszcze naprawić? Czy kogoś zainteresują wspomnienia z przed lat? Skąd mam to wiedzieć? Wielu moich kolegów z tamtego okresu wspólnej pracy już nie żyje. Inni na pewno nie usiądą przed ekranem komputera, bo nie mają takiej potrzeby. Pojedyncze epizody zdarzało się niejednokrotnie opowiadać




















