Na ryby – Jeremi Przybora: Mistrz Kabaretu i Poezji
Na ryby chodził nie tylko każdy zapalony wędkarz, lecz także Jeremi Przybora — mistrz słowa, humoru i poetyckiej elegancji, który potrafił zamienić zwykłe codzienne sytuacje w małe literackie perełki. W setną rocznicę jego urodzin przypominamy twórcę, który odmienił polski kabaret, współtworzył legendarny „Kabaret Starszych Panów” i pozostawił po sobie utwory pełne finezji. To również idealny moment, by wrócić do kultowej piosenki „Na ryby”, która z czasem stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych, lekkich i ponadczasowych utworów kojarzonych z wędkarskim światem. Jej popularność nie wynika jedynie z melodii, lecz z charakterystycznego stylu Przybory — subtelnego humoru, dystansu i umiejętności uchwycenia uroku zwykłych chwil.
Jeremi Przybora – twórca o wielu talentach
Sto lat temu urodził się Jeremi Przybora, artysta, który na zawsze odmienił oblicze polskiej rozrywki. Jego współpraca z Jerzym Wasowskim zaowocowała powstaniem „Kabaretu Starszych Panów”, jednego z najważniejszych zjawisk w historii polskiej kultury. Przybora łączył w sobie talenty pisarskie, aktorskie i scenarzystyczne, tworząc świat pełen elegancji, ironii i subtelnego dowcipu. Jego teksty były lekkie, ale nigdy banalne — pełne inteligentnych obserwacji i poetyckiej wrażliwości.
Dorobek literacki – słowo jako sztuka
Choć kabaret przyniósł mu największą sławę, Przybora nie ograniczał się wyłącznie do sceny. Jego pióro stworzyło wiele pamiętnych książek, wśród których znajdują się:
Spacerek przez Eterek (1957)
Dziecko szczęścia (1975)
Divertimento (1976)
Mieszanka firmowa (1977)
Każda z nich pokazuje jego niezwykłą zdolność do obserwowania świata i przekładania codzienności na język pełen lekkości, humoru i refleksji.
Nowe horyzonty kabaretu
W 1978 roku, ponownie z Jerzym Wasowskim, Przybora powołał do życia „Kabaret Jeszcze Starszych Panów”. Była to kontynuacja ich wspólnej wizji — kabaretu opartego na inteligentnym dowcipie, muzycznej elegancji i literackiej precyzji. Ich twórczość do dziś inspiruje kolejne pokolenia artystów.
Filmowe inspiracje
Przybora był również autorem scenariusza do filmu Upał, wyreżyserowanego przez Kazimierza Kutza. Ten projekt pokazał, że jego talent wykraczał daleko poza scenę kabaretową i literaturę — potrafił tworzyć także dla kina, zachowując swój charakterystyczny styl.
„Na ryby” – muzyczny fenomen
Z okazji jubileuszu przypominamy kultową piosenkę „Na ryby”, którą do dziś kojarzą zarówno miłośnicy kabaretu, jak i wędkarze na całym świecie. Utwór stał się symbolem lekkości, odpoczynku i radości płynącej z prostych przyjemności. To przykład, jak Przybora potrafił połączyć humor, muzykę i codzienność w sposób absolutnie niepowtarzalny.
„Na Ryby”
Na ryby – w kaździuteńki wolny dzień Na ryby – nad leniwą rzeczkę w cień zabieramy sprzęt i starkę a na drzwiach wieszamy kartkę Nie wracamy aż we czwartek zapuszczamy się pod Warkę Na ryby – by zielony wdychać chłód Na ryby – by odbiciem tykać wód Jedną twarzą łyknąć z flaszy Drugą z toni w niebo patrzyć Na ryby… A można i na grzyby Na grzyby – w aromatów pełen las Na grzyby – przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz Weźmy czegoś parę kropel A na drzwiach wywieśmy o tem Że ruszyliśmy w sobotę bo powzięliśmy ochotę Na grzyby – tu borowik a tam dzik dzik, wściekły na mnie… ech… pociągnijmy sobie łyk nie musimy dużo łykać, by się przestać lękać dzika bo gdyby, gdyby łyk większy to na lwy’by, a dlaczego nie na lwyby na lwy’by – na gorący czarny ląd na lwy’by – gdyby, gdyby nieco bliżej stąd właśnie, wziąłby człowiek amunicję eksportową śliwowicję drzwi opatrzyłby w inskrypcję: „przedsięwzięto ekspedycję” na lwy’by – patrzysz samiec, wiec go trrrach a tu lwica – tonie w łzach robi nam się strasznie głupio bo ten lew już ukatrupion więc czyby nie lepiej już na ryby lub na grzyby albo na ryby w każdym razie nie na lwy’by a może na ryby w grzybach, duszone




