Nocne życie na ROD. Zostawiłem na działce miskę z karmą. Kilka dni później przed drzwiami altany leżała martwa mysz. Potem ptak. Potem kret. Czarny kot z ROD-u zaczął zostawiać mi dziwne prezenty. Tak zaczęła się znajomość, która pokazała mi, że nocne życie ogródków działkowych jest znacznie bardziej dzikie, niż większość działkowców sobie wyobraża.
Czarny kot, który zaczął mi się odwdzięczać
Działki nocą to bezludne miasteczko rządzące się własnymi prawami. Gdy oderwie się wzrok od grilla, altany i grabek, okazuje się, że mamy sąsiadów, którzy byli tu na długo przed nami. U mnie pierwszym okazał się czarny kot – młody, najwyżej dwuletni, który przemykał obok działki jak cień.
Żal mi się zrobiło tych działkowych mieszkańców. Pojechałem więc do marketu, kupiłem dobrą suchą i mokrą karmę, dorzuciłem filety z kurczaka i wystawiłem dwie foremki. Godzina, dwie – nic. Następnego dnia foremki były puste. „Smakowało” – pomyślałem.
Nałożyłem kolejną porcję. Znowu cisza. Założyłem więc kamerę. I wtedy zobaczyłem gościa. Czarny kot przychodził kilka razy w nocy i spokojnie, bez pośpiechu, zjadał wszystko do czysta.
Po kilku dniach postanowił się odwdzięczyć. Zaczął zostawiać mi „prezenty” przed drzwiami altany. Najpierw mysz polną. Potem ptaka. A pewnego ranka- kreta. W kocim świecie to czytelny sygnał – uznanie terenu za bezpieczny i dzielenie się zdobyczą.
Nocne życie na ROD. Zwierzyniec na jednej działce
Ta wymiana trwa już miesiącami. Kot wyczuwa, kiedy przyjeżdżam. Pojawia się kilka minut po otwarciu bramy. Je obok mnie, czasem bierze jedzenie z ręki. Głaskać się jednak nie da – granice muszą być. Z czasem całkowicie zaanektował moją działkę. Gdy pojawia się inny kot, mój czarny gospodarz jeży się, warczy i przegania intruza.
Kamera ujawniła jednak, że nie tylko on korzysta z darmowej stołówki. Po kocie melduje się jeż — tych na działkach nie brakuje od lat, zawsze kręcą się gdzieś między altanami. A po jeżu pojawił się lis, który najwyraźniej sam zwęszył okazję i uznał, że kocia karma to też jego sprawa. Zrobił się niezły nocny zwierzyniec. Znajomi już żartują, że niedługo wpadnie szop albo ta słynna zaginiona puma. Oby nie mieli racji.
Mały gest, który ma znaczenie
Wystarczy odrobina karmy, żeby ułatwić życie tym, którzy na działkach mieszkają na stałe – szczególnie zimą. Nie zostawiajmy ich samych. A jeśli któregoś dnia znajdziecie na wycieraczce martwą mysz, ptaka albo kreta, potraktujcie to jako najbardziej działkową wersję „dziękuję”.




